Pokoje ciszy

Ponad 60 lat temu, w czasie drugiej wojny światowej wybitna polska modernistka, architekt Barbara Brukalska, pracuje w Warszawie nad książką, która będzie nosić tytuł Zasady planowania osiedla społecznego. Zawiera ona szczegółowe opisy utopijnych dzielnic, nigdy niezrealizowanych w praktyce. Jedną  z koncepcji, której Brukalska poświęca wyjątkowo dużo uwagi, jest projekt „sali ciszy”, z której mogliby korzystać wszyscy mieszkańcy oprócz dzieci, znajdując wytchnienie po pracy wykonywanej w hałasie. Łagodne światło, rośliny, akwaria, dzieła sztuki – tak wyobraża sobie autorka owo miejsce, którego regulamin wymaga tylko bezwzględnego zachowania milczenia. Niewiele brakuje, żeby powstające w latach 1943–44 wizje przepadły, jak wiele innych wojennych zapisków. Na szczęście Brukalskiej uda się wynieść z powstania jeden egzemplarz odręcznych notatek. Liczy na szansę zrealizowania swych projektów w nowej powojennej rzeczywistości. Ostatecznie książka ukazuje się w 1948 roku, w małym nakładzie, którego część trafi na przemiał.

Niedorzeczne? Wręcz przeciwnie, bardzo aktualne. O pomysłach Brukalskiej przypomniałam sobie, jadąc holenderskim pociągiem z Venlo do Rotterdamu. W składzie pociągu znajdowały się dwa, oddzielone od reszty wagonów przedziały, oznaczone z zewnątrz napisem „przedział ciszy”. Na oknach naklejone były dodatkowo piktogramy sugerujące, że w tym wnętrzu nie toleruje się rozmów przez komórkę ani głośnych dyskusji między współpasażerami. I rzeczywiście, gdy do przedziału wsiadła kłócąca się parka, pozostali podróżni szybko dali jej do zrozumienia, że pomyliła miejsce i powinna przenieść się do zwykłego przedziału. Młodzi ludzie zreflektowali się, przeprosili i wyszli.

Ten wpis miał powstać w ulubionej kawiarni w Berlinie podczas leniwego niedzielnego śniadania, ale powstaje w hotelu. Zajrzawszy bowiem na stronę internetową lokalu, by sprawdzić godziny otwarcia, odczytałam krótką, treściwą, ale kategoryczną informację: „No laptops on weekends”. W pierwszej chwili zirytowało mnie to, w drugiej postanowiłam się dostosować. Potem zauważyłam, że nie jest to jedyna kawiarnia czy restauracja, w której wprowadzono podobne obostrzenia. Oczywiście, jeden z drugim zbuntuje się, obrazi i pójdzie gdzie indziej, ale czy przypadkiem nie o to chodzi w spędzaniu weekendu, żeby te dwa dni wyglądały inaczej niż cała reszta tygodnia? By oderwać się na chwilę od rutyny wpatrywania w komputerowy ekran, biegu i załatwiania nawet przy jedzeniu niecierpiących zwłoki spraw. Może potrzeba odgórnego zakazu, byśmy sobie to przypomnieli? Niespełna godzinę jazdy pociągiem od polskiej granicy kogoś, kto siada w niedzielę w knajpie z laptopem, traktuje się jak ekscentryka. Niedziela jest dniem, w którym śpi się dłużej, spotyka z przyjaciółmi i rodziną, spędza godziny nad obfitym, pozwalającym wrócić do równowagi po sobotnich szaleństwach brunchem, snuje się po pchlich targach, które też nie zaczynają się bladym świtem, jak u nas, bo sprzedający zdają sobie doskonale sprawę, że w niedzielę życie rozkręca się dopiero koło dziesiątej i też chcą odpocząć.

tumblr_mz07toXiqO1snya97o1_500

Ben Aronson, Coffee Break, 1997

Szukałam podobnych informacji na stronach polskich kawiarni, ale nie mogłam znaleźć. Może znacie takie miejsca? I czy w ogóle podobna zasada ma sens? Czy to narzucanie ludziom bezsensownych ograniczeń?

Reklamy

14 thoughts on “Pokoje ciszy

  1. W_88 pisze:

    Sa po prostu ludzie , ktorzy przesiaduja z laptopem dwie godziny przy jednej kawie, blokujac caly stolik. A ze w weekendy wiekszy ruch … to ja tu widze inne przyczyny tych zakazow 😉

    • minimalplan pisze:

      Ha ha no o tym nie pomyślałam 😀

    • Możesz mieć rację co do przyczyny 🙂 Kiedyś mieszkałam w Strasburgu i zanim mi internet podłączyli, korzystałam z gościnności McDonalda i jego sieci. Niestety, w godzinach lunchu 12.00 – 14.00 wi-fi było wyłączane, żeby ludzie z laptopami nie zajmowali stolików dla klientów na lunchu.

      Niezależnie od przyczyn takich ogłoszeń- biznesowych czy światopoglądowych – uważam, że to pozwala ludziom się ocknąć i przypomnieć sobie, że nie samym internetem człowiek żyje 🙂

    • d.v. pisze:

      To w takim razie powinni zakazać też przychodzenia z książką, przy kawie i książce też można się zasiedzieć 😉

  2. We Francji nie spotkalam sie jeszcze z takimi kawiarniami, ale w pociagach TGV, sa wyznaczone przedzialy Zen, gdzie obowiazuje zakaz rozmow (chyba po 20:00).

  3. Basika pisze:

    Takie „pokoje ciszy” , to swietny pomysl.
    Jasne,to zle ze trzeba niektorym przypomniec, aby zwolnili w weekend, ale wazne, ze tak zaczyna sie dziac.
    Ja na szczescie nie doswiadczam takich zjawisk, tu gdzie mieszkam, w Sydney, nie jest przyjete noszenia laptopa do kawiarni .Sydnejczycy uwielbiaja spedzac czas w kawiarniach i retauracjach,ktore sa zawsze pelne, dla relaksu:)
    Kiedy jechalam slynnym pociagiem-strzala z Tokio do Kioto,w calym, bezprzedzialowym wagonie, bylo bardzo cicho.Na ekraniku wyswietlala sie dwujezyczna informacja nie tylko o nastepnej stacji, ale takze z prosba, aby wyciszyc komorki a,w razie koniecznosci- rozmawiac na korytarzu.
    W wagonie siedziala mloda matka z kilkumiesiecznym dzieckiem, ktorego nie bylo slychac.Matka caly czas zajmowala mu czas i uwage, aby tylko nie krzyczal (dodam, ze japonskie dzieci sa spokojne, nie placza na ulicy, nie histeryzuja, nie wrzeszcza w miejscach publicznych).
    Dziecko jest jednak dzieckiem i temu maluchowi cos sie nie spodobalo i lekko zakwilil, zaraz matka go uspokoila.I nie ma w tym nadzwyczajnego, wymagajacego opisu, tylko,ze kiedy ta mloda matka wysiadala , przed wyjsciem z wagolnu, odwrocila sie do reszty pasazerow, uklonila i cos powiedziala.Reakcja byly jakies glosy i usmiechy.
    Domyslilam sie ,ze przepraszala wszystkich za …zaklocenie ciszy przez malucha, a cala reszta przyjela te przeprosiny i zapewnienie,ze nic sie nie stalo….
    Dlaczego tak sie o tym rozspisuje?
    Warto zdac sobie sprawe z wartosci ciszy.
    W Ciszy wiecej slycha..:)
    Basika

    • minimalplan pisze:

      Japońska kultura – w miejscach publicznych zwracaj uwagę, czy nie jesteś uciążliwy dla innych 🙂
      To prawda, cisza to wartość, której coraz bardziej nam brakuje i tak sobie myślę, że w zasadzie zapominamy już, jak brzmi.

  4. Ja myślę, że to doskonałe rozwiązania. Zwłaszcza to z kawiarni- no laptops. Przypomina mi się zdjęcia potykacza z pewnej kawiarni z napisem „No wi-fi. Talk to each other!”, które krąży od miesięcy w internecie. Bardzo łatwo jest zapomnieć o tym, że mamy możliwość wyboru sposobu życia, o możliwości rezygnacji raz na jakiś czas z technologii. Wydaje nam się niemal, że musimy stay in touch z FB, z pracą, z wiadomościami ze świata. Prawda jest jednak taka, że nic nie musimy, możemy wszystko. I o tym zapominamy. Postawa właścicieli takich lokali przypomina – mamy wybór- albo spokój i towarzystwo realnych ludzi w tej kawiarni, albo spotkanie tych wirtualnych w innej. Do nas należy wybór.

    • minimalplan pisze:

      Dzięki za mądre słowo! Tak się zastanawiałam nad tym ostatnio i mam wrażenie, że już nie zwracamy uwagi na pewne zachowania, które jeszcze kilka lat temu uchodziły za mało kulturalne – typu rozmowy na cały głos przez telefon komórkowy w pociągach, tramwajach, kawiarniach etc. Czasem chce się schować pod stół słysząc niektóre intymne konwersacje…

  5. analog pisze:

    Ha! Wspaniałe, u nas jeszcze raczej nierealizowalne. Kultura rozpychu i absorbacji trzyma się mocno.

    Koleżanka opowiadała mi o włoskiej kafejce, w której własciciele poszli o krok dalej. Po prostu umieścili elegancką tabliczkę z informacją, że zrezygnowali z WI FI i zachęcają klientów do zwykłego, ludzkiego interpersonalnego kontaktu.

  6. d.v. pisze:

    Twój wpis uświadomił mi, jak bardzo jestem „do tyłu” w stosunku do tego wszystkiego;). Jakoś nigdy nie taszczyłam laptopa ze sobą do kawiarni (był za ciężki i niepotrzebny), nie mam internetu w telefonie, nie musiałam przechodzić żadnych wewnętrznych rewolucji, żeby nie zawalać się ciuchami, jedzenie kupuję na rynku (od zawsze), gotuję, biegam, ale nie nazywam swojego życia „lajstajlem” – nie po to to wszystko robię, żeby fotografować, wrzucać w sieć, a za parę sezonów przerzucić się na coś kompletnie innego. Zastanawiam się, na ile te wszystkie dobre skądinąd tendencje (ekologia, wolniejsze tempo życia, hodowanie na balkonie pomidorów;), jakość ponad ilość) to tylko tymczasowe trendy, a na ile świadomość społeczna naprawdę się zmienia.

  7. mini pisze:

    Nie przeszkadzają mi ludzie z laptopami, są zwykle cisi. Natomiast bardzo przydałyby się w pociągach wagony/przedziały, w których mogliby podróżować ludzie, którzy potrzebują ciszy. Naprawdę, ciężko jest znieść kilka godzin z wrzeszczącym dzieckiem czy miłośnikiem głośnej, mimo że słuchanej na słuchawkach (a słyszanej w całym przedziale) muzyki albo z telefoniczną gadułą, która nie uważa za stosowne wyjść z przedziału i „obdziela” współpasażerów szczegółami ze swojego prywatnego życia.

    • ag pisze:

      Właściwie w niektórych krajach są przedziały ciszy w pociągach (na pewno w UK), ale mimo to niektórzy pasażerowie po prostu tego nie respektują i właśnie do takich wagonów wsiadają z wrzeszczącym dzieckiem i gadają przez telefon:) Chyba nie ma rozwiązań idealnych, wszystko zależy od kultury ludzi.

  8. Marysia pisze:

    Jak studiowałam to w akademiku było też coś takiego jak: „pokój ciszy” czy „pokój do nauki”. Tak mi się nasunęło. Przydatne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: