O kolorach

Analiza kolorystyczna – odnoszę wrażenie, że ta metoda, popularna w latach 90. (a przynajmniej ja pamiętam wzmianki o niej z kolorowych magazynów dla kobiet, które przeglądałam wówczas jako niedorosła) przeżywa ostatnio drugą młodość. I to za sprawą widocznego zainteresowania kwestiami minimalizmu, porządkowania własnej garderoby, stylu Francuzek. Niedoścignioną mistrzynią w pisaniu na ten temat jest Maria, autorka bloga „Ubieraj się klasycznie” , ani mi w głowie stawać z nią w szranki, dorzucę tylko własny kamyczek do tego ogródka.

Czy dzielenie typów urody na ciepłe lata, czyste wiosny, prawdziwe zimy etc. ma sens? Zdecydowanie tak, jeśli oderwiemy się od schematu myślenia o „analizie kolorystycznej” właśnie w kontekście ostatniej dekady ubiegłego wieku,  jako spotkaniu z panią stylistką, która przykłada nam do twarzy ścinki materiału w różnych kolorach. Jeśli chce się stworzyć własny styl i zbudować garderobę złożoną wyłącznie z ubrań, w których wyglądamy znakomicie i które uwielbiamy, odnalezienie „naszych” kolorów powinno być jednym z pierwszych kroków przy eliminacji nietrafionych nabytków. (Patrz: „Lekcje Madame Chic” i słynny dialog narratorki z rzeczoną Madame, która obrzuca pełnym dezaprobaty spojrzeniem jej zielony sweterek i rzuca: „Wyglądasz w niej jak zmyta”. – Czyli nie powinnam nosić zielonego? – pyta speszona Jennifer. – Ależ skąd! – odpowiada Madame i zaczyna wymieniać odcienie tej barwy, w których Amerykance będzie idealnie do twarzy.)

Tyle, że panią stylistkę z kompletem ścinków może zastąpić nam dziś z powodzeniem Internet – oprócz bloga Marii funkcjonuje w nim cała masa nie tylko polskojęzycznych stron poświęconych zagadnieniu kolorystycznej palety – oraz własna intuicja.

Gdy zaczęłam wgryzać się w temat typów i podtypów kolorystycznych, z początku obawiałam się zagubienia w tych niuansach, ale szybko doszłam do wniosku, że jestem czystą  zimą (clear winter). Wystarczyło przypomnieć sobie, w jakich kolorach zawsze czułam się wyraziście, dobrze, które wzmacniały moje naturalne ubarwienie – i za które zbierałam najwięcej komplementów od otoczenia. Nietrudno było też zdiagnozować jasny, porcelanowy kolor skóry, która dość trudno się opala, oczy w intensywnie niebieskim kolorze z odcinającymi się kontrastowo tęczówkami i włosy, które po urodzeniu miałam ciemnobrązowe, prawie czarne, potem mi trochę zjaśniały, a potem – też intuicyjnie – farbowałam je długo na atramentową czerń (teraz wróciłam do ciemnego brązu). Taka diagnoza mocno ułatwia życie. Nie dla mnie niestety jesienne rudości, beże, zgniłe zielenie i kości słoniowe. Ale już neonowa czerwona pomarańcz jak najbardziej – niby z pozoru nie pasuje do zestawu kontrastowych, wyrazistych barw, a jednak – sprawdziłam! –  to jedyny odcień pomarańczowego, w jakim dobrze czystym zimom.

Oto moja paleta kolorów (ta ostra pomarańcz to ostatni kwadracik na górze po prawej). Wszystko się zgadza!

clearwinter

Analiza kolorystyczna uświadamia też, że zachwycając się francuskim stylem i minimalizmem, warto zachować zdrowy rozsądek – szukać tego, co pasuje do mnie, a nie tego, co trzeba nosić, bo napisała tak Ines de Fressange czy jakaś inna autorka. Beże i szarości nie są dla każdego. Nie każdemu typowi urody pasuje granatowy. Natury nie da się oszukać, ale można jej pomóc.

A co Wy sądzicie o tej metodzie? Sprawdza się?

Reklamy
Otagowane , , , , ,

11 thoughts on “O kolorach

  1. Karolina pisze:

    cześć, może poleciłabyś jakąś stronę, z której można pobrać własną paletę? z góry dziękuję 🙂

  2. Asia pisze:

    Cześć, zauważyłam mały błąd:) Czysta zima nie jest intensywna. Intensywna jest ciemna, natomiast czysta jest wyraźna. A przynajmniej tak opisuje te typy Maria 🙂 Pozdrawiam.

  3. D. pisze:

    Maria okreslila mnie jako stonowana jesien, na co sama bym nigdy nie wpadla! Ze jestem jesienia, wiem od lat 90-tych 😉 ale na tym konczyla sie moja wiedza z zakresu analizy kolorystycznej. Swoja droga niesamowite, jak Maria „rozkminila” temat!
    French chic ostatnio rzadzi, przez co troche sie do niego zniechecilam. Ale potrzeba odnalezienia swojego stylu i nazwania go jest na tyle wazna (i u mnie silna), ze podazam ta sciezka i uprawiam nieco zmodyfikowany french…
    Ciesze sie, ze znow piszesz 🙂
    Pozdrawiam

  4. Anna pisze:

    Ja zamierzam spróbować. Wlasnie rozpoczynam proces rozstawania sie z duża częścią własnej garderoby, wiec dobra okazja zeby sprawdzić ktore „zielone sweterki” sa nie dla mnie 😉

  5. Aube pisze:

    Na bloga Marii trafiłam w idealnym momencie kiedy robiłam poważne porządki w szafie i zdecydowanie uchroniła mnie ona przed sporą ilością błędów – jeśli nie w kroju to przynajmniej w doborze kolorów.
    Według wszelkich teorii jestem zgaszonym latem i muszę powiedzieć, że wszelkiej maści szarości i przydymione odcienie niebieskiego to podstawa mojej szafy. Ciągle jeszcze nie mam odwagi co do róży i lawendy, ale pewnie kiedyś do nich dorosnę – zacznę od lakieru, potem może szal…
    Niekoniecznie w temacie koloru,ale nadal przy stylu bardzo chwaliłam sobie wizytę u stylistki pod względem krojów ubrań. Wbrew temu co wyczytałam w internecie mimo masywnych ud poradziła mi noszenie ołówkowych spódnic (zamiast A) i spodni wąskich w łydkach kończących się nad kostką. Niedowierzałam dopóki nie ubrała mnie w rzeczy które miała u siebie w sklepie i zobaczyłam w lustrze efekt – odjęło mi to 5 kg od ręki.
    Korzystałam z usług pań z Violet Room,niestety już zakończyły działalność ale na ich stronie na facebook’u jest nadal kontakt do stylistki Ady.

  6. zuzia pisze:

    Zgłaszam się z prośbą o częstsze posty!

  7. Julianne pisze:

    Bardzo, bardzo podoba mi się ten blog…Jest tak samo dobry jak „Ubieraj się klasycznie”…chwilami może nawet lepszy. Zanim zobaczyłam kto pisze, pomyślałam, że to ktoś, kto pisać po prostu umie, to niestety takie rzadkie dzisiaj…Proszę o częstsze wpisy…zostaję.
    Julianne

  8. K. pisze:

    Mam stale mieszane uczucia co do analizy kolorystycznej. Miałam taką profesjonalną analizę dwa razy i za każdym razem inny, zupełnie różny wynik. Staram się teraz kierować raczej intuicją. Intrygujący blog, a minimalizm to moja bajka. Zostaję :).

  9. Różyczka pisze:

    Ja jestem typem zimy ale nie wiem czy tym wyrazistym. Zielone oczy, czarne tęczówka, rzęsy, brwi. Ciemny chłodny mysi kolor włosów. Skóra jasna, z różowymi policzkami. Opalam się najpierw na różowo potem na brązowo. Wyglądam świetnie tylko w wyrazistych kolorach: czerwień, kobalt, biel, czerń, grafit. Wszelkie inne muszę podrasować by pasowały do mojej „różowej” twarzy. Generalnie pastele tak tylko chłodne. Beże, szarości z domieszką niebieskiego nie żółtego. To się sprawdza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: