Kupić, nie kupić

Czas krzyczących zewsząd wyprzedaży skłania do przypomnienia sobie paru zdroworozsądkowych reguł, przetestowanych kilka lat temu podczas pierwszego czyszczenia szafy, gdy postawiłam na jakość, nie ilość. Spisuję je tutaj. Mogą okazać się przydatne dla kogoś, kto chciałby kupować mniej, wie dobrze, że niczego mu już w zasadzie nie brakuje, a mimo tego syreni śpiew reklam informujących o obniżkach nieustannie pieści mu uszy. Jeszcze chwila, a mu ulegnie i cała zabawa z przepełnionymi półkami zacznie się od nowa.

  tumblr_nn9taj7lXt1rsyaepo1_500

Źródło: http://incessantcoffeedrinking.tumblr.com

Przede wszystkim dobrze jest uświadomić sobie, czym się dysponuje. Za pretekst do przeglądu garderoby może posłużyć początek lata. Być może te jej elementy, które wpadły nam w oko na zestawieniach w Pintereście albo zdjęciach z Tumblr, i  już mieliśmy kliknąć „kup to” podczas przeglądania wyprzedażowych ofert w sklepach internetowych, tkwią sobie w najlepsze gdzieś w czeluściach szafy. Gdy ma się dużo ubrań, w dodatku popakowanych warstwami na półkach, często o wielu z nich zwyczajnie się zapomina – wiem o tym z własnych doświadczeń. Dlatego też naczelną zasadą, jaką przyjęłam robiąc kilka lat temu czystki w szafie, było układanie ubrań tak, by było je wszystkie widać. Jedna warstwa, żadnych drugich rzędów, nawet reprezentujących ubrania na inną porę roku. Latem ubrania zimowe – typu wełniane swetry – układam na wyższych półkach, bo nie muszę po nie sięgać codziennie, pozostałe niżej, ale wszystkie są na widoku. Płaszcze i inne okrycia wierzchnie wiszą na wieszakach, poniżej stoją buty, ułożone w rzędach. Tym samym wreszcie wiem, co mam. Druga reguła, pozwalająca uniknąć przeładowania szafy, skutkującego utratą orientacji w jej zasobach, brzmi – bilans musi wyjść na zero, czyli każda nowa rzecz dochodząca do zbioru oznacza konieczność pozbycia się innej.

Reguła kolejna równa się trzymanie się z dala od wszelkich sklepów z ubraniami – czy to realnych, czy wirtualnych. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, a każda taka wizyta automatycznie stwarza potrzeby. Nowe. A nie każdy potrafi się im oprzeć, jeśli przyzwyczaił się do kupowania. Odciąć wszystkie listy subskrypcyjne, oznaczyć jako spam, nie zaglądać do spamu – nie jest trudno oszaleć dla jakiejś kompletnie niepotrzebnej rzeczy, której zakup wcześniej racjonalnie sobie wyperswadujesz, tylko dlatego, że dostajesz maila z jaskrawym hasłem ” obniżka o 50 proc.” Korzyść z zastosowania reguły wieloraka – mniej wpatrywania się w monitor, więcej czasu na inne, bardziej rozwijające zajęcia. Stopniowo można zastąpić jeden nawyk innym, bardziej sensownym, a równie wciągającym, na przykład zamiast wracać do domu drogą z przystankiem w galerii handlowej, wybierać trasę przez park i gapić się na drzewa. Albo przysiadać na chwilę z książką w ulubionej kawiarni.

Reguła czwarta, dla tych, którzy czują się uzależnieni – nie przeglądać dla odprężenia zdjęć na Instagramach, Pinterestach, jeśli wiemy doskonale, że prowokują do zakupów. Można natomiast podejść do sprawy na odwrót – potraktować je jako rodzaj twórczej inspiracji do czerpania z tego, co już mamy.

tumblr_njxh7kEy9E1s6ofheo1_500-1

Źródło: http://incessantcoffeedrinking.tumblr.com

Przede wszystkim zaś warto uświadomić sobie, jakie rzeczywiste powody stoją za kupowaniem, jeśli czujemy, że ubrań przybywa nam w postępie geometrycznym i coś, co było fundowaniem sobie od czasu do czasu przyjemności, wymyka się spod kontroli jak nałóg. Bez tej refleksji łatwo jest popaść z jednej niezdrowej skrajności w drugą skrajność i obwiniać się za każdy zakup, jakby świat miał się od tego zawalić. Podejście „slow fashion” to nie zakon o ścisłej klauzurze, w którym każde odstępstwo od reguły „dopuszczalnej” liczby ubrań w szafie zasługuje na karę. Zamiast wpadać w huśtawkę oszalałego kupowania na przemian z restrykcyjną zakupową dietą, lepiej zatrzymać się na chwilę i wsłuchać w siebie. Może kupujemy, bo czujemy się samotni, niedocenieni, nie dość atrakcyjni? Historia o Kopciuszku to tylko bajka, ubrania czy buty nie zmienią w inną, lepszą osobę kogoś, kto ma problem z samoakceptacją, choć gromadząc sterty szmatek, zachowuje się, jakby wierzyła w szansę takiej metamorfozy. Ich kupowanie służy chwilowej poprawie nastroju – po której rodzi się następna potrzeba domagająca się natychmiast zaspokojenia, a rzeczywisty problem, tkwiący gdzieś pod spodem, pozostaje nierozwiązany. Prawdziwą odmianę w dłuższej perspektywie może przynieść tylko zdrowy tryb życia, regularne ćwiczenia, jedzenie dobrej jakości posiłków w rozsądnych ilościach, wysypianie się. Może lepiej zainwestować w lepsze jedzenie i buty do biegania, dzięki czemu trwale poprawi się nam sylwetka i kondycja, niż dopełnić półkę jeszcze jedną sukienką, która już za chwilę może okazać się zbyt ciasna?

No i jeszcze jedno, najważniejsze, też z autopsji: do zmian potrzebna jest najpierw motywacja, a potem silna wola. Dla mnie kiedyś taką motywacją do zmiany trybu życia było własne zdjęcie z pewnego wydarzenia, zamieszczone na portalu społecznościowym. Patrząc na nie, uświadomiłam sobie, że niepostrzeżenie zaczęłam zmierzać w kierunku, w którym niekoniecznie chciałabym podążać. Może trochę przesadziłam (byłam na nim też zmęczona i zła, nie tylko cięższa o parę kilogramów) ale zadziałało jak zimny prysznic. Nie potrzebowałam już żadnych motywujących tekstów. Kiedy brak takiego mocnego, wewnętrznego impulsu, można w nieskończoność szukać w Internecie wskazówek, jak ograniczyć swoją garderobę albo stać się prawdziwym minimalistą/esencjalistą/zwolennikiem prostego życia (niepotrzebne skreślić), zamiast zwyczajnie wstać od komputera i zabrać się do roboty.

Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

3 thoughts on “Kupić, nie kupić

  1. magdalenaen pisze:

    Kupić, jeśli jest taka potrzeba. Często korzystać i cieszyć się dobrą jakością. Przeraża mnie jedynie, że ta jakość nie chce iść w parze z ceną.

  2. mnie ostatnio najzwyczajniej w świecie brak czasu i pieniędzy na zakupy;) I w sumie nie chce mi się tez łazić po sklepach;) Dlatego raczej kupuję to, czego autentycznie potrzebuję.

  3. skrzat pisze:

    Powinnam to sobie wydrukować i wytapetować tym ściany w mieszkaniu 🙂
    zapraszam do siebie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: