Marki godne zaufania – subiektywny przegląd

Cena i jakość – ten wątek często przewija się w komentarzach. Pisząc tutaj kiedyś negatywnie o jakości w kontekście tańszych sieciówek, przeciwstawiałam jej tzw. średnią półkę. Minęło trochę czasu i dostrzegam smutny symptom: coraz więcej marek z tego segmentu nieuchronnie zmierza w stronę sieciówkowego standardu. Weźmy choćby Benettona i Sisleya – pamiętam doskonale, i to wcale nie z odległej przeszłości, naprawdę porządnie wykonane i pomysłowe pod względem wzornictwa kolekcje – zresztą buty i płaszcz kupione wówczas służą mi do dziś, już co najmniej 3 lata –  a teraz na półkach coraz częściej króluje poliester w najbardziej tandetnym wydaniu, akryl i cienka, przypominająca szmatkę bawełna.

Styledigger ostatnio przedstawiała polskie marki, które ceni za jakość. Dokładam do tego cegiełkę w postaci zestawienia paru marek ze średniej półki – niekoniecznie polskich, ale w Polsce dostępnych (choćby online), które z czystym sumieniem mogłabym dziś polecić innym, przetestowawszy na własnej skórze w ciągu kilku lat prowadzenia tego bloga. Dla kontrastu będzie również lista największych rozczarowań – w kolejnym poście. W obu przypadkach życie zweryfikowało kilka mitów.  O większości firm pisałam już wcześniej. Nie jest to wpis w żaden sposób sponsorowany.

Marc O`Polo – Częstym zarzutem, jaki słyszę pod adresem tej marki, jest nuda i smutek. Rzeczywiście, większość rzeczy występuje w klasycznych krojach i podstawowej palecie kolorów. Moim zdaniem sporo zależy od kolekcji – tegoroczna, oparta na beżach, brązach i pastelach, nie jest w stanie wywołać we mnie żywszych uczuć, natomiast osoby o typie urody Umy Thurman, twarzy kampanii marki, na pewno znajdują sporo dla siebie. Kolorystyka kilku poprzednich była znacznie bardziej żywa i zróżnicowana. Niekwestionowaną zaletą marki jest natomiast powtarzalność, podobnie jak w przypadku znacznie droższego A.P.C. – można być pewnym, że te same elementy garderoby powtórzą się w lekko zmodyfikowanym wariancie co sezon (na przykład zawsze znajdzie się w niej klasyczna dżinsowa koszula, tylko w nieco innym odcieniu albo spodnie typu chinosy), jeśli więc ktoś  kompletuje bazę swojej szafy, może to albo zrobić raz a dobrze, albo spokojnie uzupełniać ją co sezon o te wersje ubrań, które najbardziej mu przypadną do gustu. A potem można już wcale do Marc O`Polo nie zaglądać, przynajmniej przez kilka lat, bo są to rzeczy naprawdę porządnie wykonane i  dopracowane w szczegółach. Buty o podeszwach szytych, a nie klejonych, kołnierzyki i mankiety koszul podszyte dodatkową tkaniną, jeśli torba, to ze skóry, sukienki z bawełnianą, a nie poliestrową podszewką. Najlepiej zaopatrywać się tam w podstawowe, niezbędne ubrania, jak prosta biała koszula, mała czarna, skórzane sandały, podkoszulki z mięsistej, organicznej bawełny. Plusem jest też serwis – gdy rok temu przetarły mi się gumki przy zapięciach ulubionych sandałów, bez najmniejszych problemów przyjęli je do naprawy, choć buty kupowałam dwa lata wcześniej i dawno już nie miałam paragonu. Atrakcją dla stałych klientów są sekretne wyprzedaże – kupony przesyłane na domową skrzynkę pocztową, pozwalające na tańszy o 30 proc. zakup tuż przed ogłoszeniem obniżek w sklepach, a także przygotowywany w duchu „slow fashion” wysmakowany magazyn, ukazujący się raz na kwartał i również przesyłany pocztą.

COS. – To sklep, który długo istniał dla mnie głównie w kategorii „rzeczy, które dobrze podziwiać na wieszakach, ale lepiej trzymać się od nich z daleka”. Gołym okiem widać inspiracje architekturą i designem, a więc trudne kroje, zabawa asymetrią, według opinii niektórych gwarantowany efekt „the man repeller”. Tymczasem ku mojemu zdziwieniu ostatnio coraz częściej coś wpada mi w oko, być może też zależy to od kolekcji, albo po prostu ten styl lepiej wygląda na człowieku po zrzuceniu kilku nadprogramowych kilogramów. Warto mierzyć tam ubrania niekoniecznie spektakularnie prezentujące się na wspomnianym wieszaku, bo często dopiero przed lustrem, na żywym modelu zaskakują  dopasowaniem. Szyte porządnie, zazwyczaj z naturalnych tkanin (wpadki zdarzają się, jak wszędzie, ale niezwykle rzadko), podporządkowane idei minimalizmu w duchu skandynawskim, pożenionym z japońską fantazją. Gołym okiem widać inspiracje architekturą i designem. To też marka pozwalająca skompletować trwałą bazę, tyle że w przeciwieństwie do Marc O`Polo – z pazurem. Jej siostra, &Other Stories, wciąż nieobecna w Polsce, też jest warta uwagi – choć częściej niż bawełnę można tam napotkać poliester, za to godne uwagi są buty (znacznie większy wybór niż w COS) i dodatki.  W COS, podobnie jak w Marc`O`Polo, bez bólu dla portfela najlepiej zaopatrywać się na wyprzedażach, na które czasem trafiają również rzeczy z poprzednich kolekcji.

Marimekko – o tej flagowej fińskiej marce też już tutaj wspominałam, jest celem dla zwolenniczek op-artowych zabaw i ciekawej grafiki. Perfekcja wykonania, supertrwałość ( te legendy o sukienkach Marimekko przekazywanych przez matki córkom), niestety mająca bolesne przełożenie na cenę, ale warto czaić się na wyprzedaże lub na aukcje na eBayu, a będąc w Helsinkach, zajrzeć do przyfabrycznego outletu, będącego celem pielgrzymek japońskich i koreańskich turystów. Nie dziwię się, że Marimekko jest tak popularne właśnie w Japonii – udaje im się bezbłędnie łączyć przeciwieństwa:  ascezę z rozbuchaniem wzorów. Wiem, że są tacy, których od Marimekko będzie odrzucać – zbyt odważne, zbyt kolorowe, zbyt wariackie (choć to tylko najbardziej widoczna część obrazu marki) ale dla kogoś, kto ceni sobie minimalizm, lecz lubi go przełamać pojedynczymi spektakularnymi akcentami, część asortymentu marki będzie niebezpiecznie zbliżać się do ideału.

Filippa K – dostępna w Polsce głównie w sklepach internetowych, skandynawska marka z ubraniami „bazy”, porządnie wykonanymi, ze szlachetnych materiałów. Niestety – podobnie jak wcześniej wymienione – dość droga, więc kierunek wyprzedaż…. To w trakcie jednej z nich udało mi się zupełnym przypadkiem znaleźć za pół ceny granatowy płaszcz ze 100 proc. wełny, na podszewce, jeden z nielicznych brakujących elementów w mojej idealnej garderobie. Uwaga, skandynawska rozmiarówka jest nieco większa od polskiej – to samo zastrzeżenie odnosi się do Marc O`Polo – więc lepiej jednak mierzyć ubrania lub wybierać takie sklepy internetowe, które oferują bezproblemową możliwość bezpłatnej wymiany lub zwrotu w dłuższym okresie.

A.P.C. – ceny szalone, nawet jeśli uwzględnimy obniżki, ale mimo wszystko warto oszczędzać na tę jedną, jedyną rzecz, która wpadnie nam w oko – tym bardziej, że lekko zmodyfikowane ich wersje pojawiają się w kolekcjach firmy co sezon. Na przykład bezbłędne dżinsowe koszule i sukienki, spodnie z surowego dżinsu, skórzane sandały i botki. Niestety, A.P.C. podwyższyło cenę za wysyłkę do krajów europejskich, więc zakupy poprzez ich stronę internetową zupełnie przestały się opłacać – najlepiej odwiedzić butik stacjonarny podczas wyjazdu, najbliższy znajduje się w Berlinie.

Do listy dorzuciłabym jeszcze Weekday – skandynawski minimalizm z odlotami raczej w formie niż kolorystyce (choć też warto uważnie sprawdzać skład materiałów), Muji (zasób solidnej, choć nudnej bazy) oraz brytyjski Toast, którego oferta jest w Polsce dostępna tylko przez internet – choć, co ciekawe, szyją również i u nas i można się nieźle zdziwić na widok metki „made in Poland” – dla koszul, dżinsu, butów i toreb. Zwłaszcza wyprzedażowo, choć najciekawsze rzeczy w najbardziej popularnych rozmiarach zwykle znikają z wirtualnych półek długo przed jej rozpoczęciem.

Jeśli chodzi o marki polskie, mam kilka sprawdzonych, którym ufam bez zastrzeżeń: Wearso (za świetnej jakości bawełnę i wykonanie tych ekologicznych z ducha ubrań, a przy tym za twórczą fantazję i konsekwencję), bynamesakke (też brawo za bawełnę), Dream Nation (w zasadzie wszystko co powyżej, plus kolor), Kaaskas. Fantastycznie nosi mi się kupioną niedawno piżamę Lunaby. Bez mrugnięcia okiem, gdyby tylko cena nie grała dla mnie teraz roli, zainwestowałabym w coś ponadczasowego, a spektakularnego od Joanny Klimas czy Ani Kuczyńskiej. W wypadku nagłego zapotrzebowania na torbę ze skóry zapukałabym do Kurnik Shop albo Slava Varsovia. A jednak tych nazw jest mało, choć oczywiście po zastanowieniu mogłabym wymienić jeszcze kilka innych – które przykuły moją uwagę, które chętnie bym przetestowała (gdybym nagle zapragnęła nie ograniczać, a powiększać zawartość szafy). Popieram ideę wspierania swoich i cieszę się, że pojawia się coraz więcej nowych osób chcących projektować rodzimą modę, ciągle jednak brak mi w niej różnorodności, autorskiego podejścia, odwagi w podejściu choćby do koloru – Dream Nation i Kaaskas są na tym tle chlubnymi wyjątkami.  Z jakością też, niestety, bywa różnie, zwłaszcza w przypadku marek, które chcą szybko odnieść sukces na fali popularności innych, które zapunktowały u odbiorców jakimś produktem – przykładem  może być szary dres, flagowy produkt Risk Made in Warsaw, od którego kilka lat temu zaroiły się stoiska wielu innych sprzedawców na targach młodej polskiej mody.

A jakie są Wasze sprawdzone typy, spełniające zarówno kryteria jakościowe, jak i estetyczne?

Reklamy
Otagowane , , , , , , , ,

28 thoughts on “Marki godne zaufania – subiektywny przegląd

  1. Kasia pisze:

    Brytyjska marka „Boden” – żywe kolory połączone z klasyką oraz ubrania uwzględniające fakt, że kobiety mają biust. Ich rzeczy fenomenalnie leżą, są bardzo dobrze uszyte z porządnych materiałów. Praktycznie nie kupuję już niczego innych firm, zwłaszcza sukienek, które zbierają komplementy nawet podczas zakupów spożywczych.

  2. Marta pisze:

    Możemy przybyć piątkę, bo mam identyczną listę marek i dokładnie w takiej kolejności. Dorzuciłabym jeszcze torebki od Zofii Chylak, a gdybym miała fortunę kupiłabym sobie skórzaną spódnicę od Magdy Butrym…

  3. Ann pisze:

    Dziękuje za podpowiedzi, chętnie bym wypróbowała A.P.C. Co do Marc O’Polo potwierdzam dobrą jakość (oczywiscie składy trzeba zawsze sprawdzac )

  4. iwona pisze:

    z przykrością stwierdzam, ze nosząc rozmiar 34 wszystko w Marco Polo jest na mnie za duże. Ja ratuję się tak: czytam MrVintage, i co mogę kupuję w sklepach które poleca. Resztę szyję u krawcowej.

  5. Anna M. pisze:

    Kilka razy weszlam do Marc o Polo ale niestety ich rozmiarówka na mnie nie pasuje i wszystko jest albo za duże, albo za małe. Kolorystyka również nie trafiła w mój gust. Nie znalazłam w ich ofercie podkoszulków z mięsistej bawełny, za to bardzo drogie podkoszulki z rzadkiej bawełny (takiej nierówno tkanej). Poluję na granatowy trench ale we wiosennej kolekcji mieli jakiś taki udziwniony model, że się nie zdecydowałam na zakup.
    Kupiłam za to kilka fajnych ciuchow w COS na wyprzedaży wiosennej, na letniej nic.
    W ogóle ostatnio mało kupuję. Na tegorocznych wyprzedażach kupiłam sobie jeansy Levis i buty Ryłko. I sandały ecco na allegro do chodzenia, bo lubie dużo chodzić.
    Od roku staram się raczej zużywać to co mam. Moje mieszkanie powoli staje się coraz bardziej przestrzenne. Ja zamiast chodzić po sklepach, mam więcej czasu na odpoczynek po pracy, spacer z psem, książkę. Jest super.

    • minimalplan pisze:

      I tak trzymać! T-shirty z mięsistej bawełny były rok albo dwa temu, w specjalnej kolekcji z rysunkami Garance Dore. Tegorocznej nie przyglądałam się bliżej, bo jak wspomniałam, kolory nie dla mnie, zresztą wszystko, w co potrzebowałam zaopatrzyć się w tym sklepie, już mam – nie było po co. Wzmianka o Ryłko i Ecco uświadomiła mi, że zupełnie zapomniałam w tym zestawieniu o butach. Nadrobię 🙂

  6. Ania pisze:

    Eric Bompard- swietnej jakosci kaszmirowe swetry, dodatki (szale, rekawiczki, czapki, skarpetki), plaszcze oraz ubranka i akcesoria dla dzieci. Duza roznorodnosc kolorow i wzorow, rozne warianty grubosci kaszmiru. Warto zapisac sie na newsletter, by otrzymac zaproszenie na pre-sale.Przeceny 30-40% rabatu. Uwielbiam ta marke za jakosc i piekne soczyste kolory, rowniez w jesienno-zimowej kolekcji. Jedynym minusem jest dosyc dlugi czas oczekiwania na wyslanie zamowienia oraz czesty brak odpowiedzi na maile w jezyku angielskim 😉

    MaxMara i wszystkie jej podmarki (S’Maxmara, Studio, Elegante, Cube, Weekend by Maxmara, Sportmax) ogolnie krawiectwo na wysokim poziomie, swietnej jakosci materialy, ciekawe wzornictwo, bardzo wygodne kroje.
    – piekne plaszcze, wykonane ze szlachetnych tkanin (zazwyczaj 100% welny-kaszmir, alpaka, wielbladzia; bardzo rzadko domieszki sztucznych wlokien, raczej w tanszych podmarkach np.Weekend, Sportmax)
    – kurtki i plaszcze z serii Cube (puchowe lub tylko z materialu) wszystkie produkty z tej serii maja pomyslowe konstrukcje, odpinane rekawy, kaptury, mozna do nich dokupic akcesoria tasmy do ozdoby brzegow kaptura, rekawow; w ten sposob odzienie wierzchnie traktujemy jako baze a co jakis czas mozna dokupic akcesoria do zmiany wykonczenia, do kazdego produktu z tej serii dodana jest materialowa torba na pasku/Cube, do ktorej mozna schowac kurtke/plaszcz, gdy zajdzie taka potrzeba np. w podrozy, na zakupach itd.
    – najwygodniejsze jeansy ever: Sportmax, Weekend, pieknie podkreslajace pupe
    – swietnej jakosci buty i akcesoria.
    Bardzo sprawnie dzialajacy sklep internetowy, w trakcie wyprzedazy daja niestety max. 30% rabatu na ubrania i 50% na buty.
    Ceny sa wysokie, ale ich rzeczy beda sluzyc przez lata.

    Fairmount- francuska marka specjalizujaca sie w produkcji mokasynow i innych modeli butow na plaskich podeszwach. Mokasyny sa po prostu rewelacyjne, recznie wykonane z doskonalej jakosci materialow. Skorzane podeszwy Fairmount sa o wiele lepszej jakosci niz u o wiele drozszej marki Salvatore Ferragamo (te bardzo szybko sie zdzieraja). Fairmount ma swoj sklep internetowy.

    Smythson – brytyjskie skorzane torby i akcesoria, piekne wzornictwo i kolory.
    Ceny kosmiczne, ale na wyprzedazach do 60% rabatu na akcesoria i ok.30-40% na torebki.

    Niestety jestem mocno zawiedziona polskimi markami: Solar, Simple, ktore kiedys utrzymywaly wysoka jakosc swoich produktow. Zmiany nastapily juz kilka lat temu, gdy produkcja zostala przeniesiona do Chin (Solar). Polityka tych firm dazy do oszczednosci na jakosci materialow np. Simple cale kolekcje wykonane glownie z poliestru, swetry z Solara mechacace sie przed pierwszym praniem itd.

    W obecnych czasach za dobra jakosc placi sie bardzo duzo. Czyz nie powinna ona byc standardem oferowanym w przecietnych cenach a nie jako dobro luksusowe…

  7. iwona pisze:

    chciałabym jeszcze coś napisać.
    Nie ma w Polsce sklepu dla kobiet takiego jak Vistula dla mężczyzn. Nie ma, ani takich krojów, ani takich materiałów, ani takiej jakości, podszewek, szycia.
    Wółczanka zaczęła szyć koszule dla kobiet. One wołają o pomstę do nieba. Faceci mają do wyboru miliony wzorów, kratek, krateczek. Koszule pięknie uszyte, z mięsistych materiałów, łatwych do prasowania, a to 100% bawełna. Każdą koszulę można dopasować w trzech wymiarach (kołnierzyk, wzrost i obwód klatki piersiowej); i jeszcze te promocje – ostatnio kupiliśmy koszule za sześćdziesiąt kilka złotych za sztukę, która pierwotnie kosztowała ponad 300 zł. A dla kobiet najtańsza sztywna popelina, krzywe i marszczące się szwy i trzeba się wpasować w rozmiar. Tak trudno dać kobiecie wybór w zakresie wzrostu, obwodu biustu i talii? (mam 163 cm wzrostu i rękawy tych koszul zakrywają mi całą dłoń).Tak trudno uszyć kobietom koszule z dokładnie tych samych materiałów( i z taką samą dbałością)z których szyje się mężczyznom?
    Nie rozumiem też, dlaczego Vistula z całym swoim zasobem (dostęp do materiałów, doświadczenie i pozycja na rynku, sieć sklepów i szwalnie) nie pokusi się o kolekcje marynarek i spodni dla kobiet. Byłabym najwierniejszą klientką. Czy oni nie widzą tej luki na rynku?
    Wyżaliłam się 🙂

    • Marcelina pisze:

      A u dziewczyn szukałaś? http://myelphi.com Co do Wólczanki to zależy od sylwetki – hak tam pracowałam to były takie Panie, które mogły kupować wszystkie koszule w ciemno 🙂 Coś jeszcze działa Bytom w tym kierunku

    • Rzeczywiście Wólczanka zaczęła produkcję koszul damskich. Czekałam na nie. Byłam ciekawa odszycia i kroju, ale niestety to nie to!
      Z racji, że nie lubię chodzić po sklepach, marzy mi się jeden, w którym kupiłabym dobrą koszulę, kaszmirowy golf, idealnie odszytą marynarkę, garniturowe spodnie, skórzane mokasyny i sztyblety. Znacznie ułatwiłoby to życie 😉
      Wczoraj przemierzając galerię w poszukiwaniu wymienionych wyżej rzeczy pomyślałam, o tym, co napisałaś, że brakuje w Vistuli działu dla kobiet.

      Ostatnio polubiłam koszule Rue de Femme (PBO).

      ps. Bardzo ciekawy blog. Chętnie będę tu zaglądać.
      Pozdrawiam serdecznie!

  8. ABily pisze:

    Scotch&Soda i Maison Scotch, tanie nie są ale kazda kolekcja jest interesujaca i swieża, tworzą ubrania dla pewnych siebie, niewymuszenie eleganckich młodych ludzi i to mi bardzo odpowiada.Materiały dobrej jakości no i uwielbiam ich dbałośc o detale i wykończenie.

    Tommy Hilfiger, uwielbiam ich za kolorystyke ubrań, dobre wykończenie oraz wygodne buty.

    Esprit- bardzo dobrej jakości ubrania typu basic.

    • Aleks22 pisze:

      Scotch & Soda tez lubie.
      W Esprit przestalam kupowac jakis rok temu z powodu trafienia na kilka bubli 😦

    • Ania pisze:

      Buty Tommy Hilfiger 🙂 potwierdzam, są rewelacyjne.Lubię zwłaszcza te zamszowe.
      Też dosyć drogie, ale na wyprzedażach lub allegro można kupić o wiele taniej.
      Te buty trzymają się w znakomitej kondycji przez wiele sezonów.

  9. katieest pisze:

    Solar ma od wielu lat piękne wzornictwo. Z żalem zauważam jak spada jakość. Z sezonu na sezon coraz więcej tanich sztucznści, choć nadal można coś wypatrzeć.
    3 lata temu zaopatrzyłam się tam w letnią cieniutką kurteczkę i służy do dziś bez najmniejszego uszczerbku. Podobnie dzianinowy golfik. Choć powoli odechciewa mi się tam zaglądać – coraz więcej poliestru.

    Risk made in warsaw – mam od nich bluzę dresową i od roku robię z nią rzeczy wszelakie (chodzę po dżungli, śpię podczas choroby, bo nie ma nic innego dającego taki rodzaj ciepła jak gruba bawełna, śpię w środkach transportu publicznego – jak prom w Tajlandii) i wygląda w sumie jak w dzień gdy przybyła do mnie kurierem. Słyszałam zarzuty o kiepski stosunek jakości do ceny u Riska, ale nie mogę tego potwierdzić.

    Tatuum to marka której się przypatruję, bo wbrew wszystkim wokół nadal stawiają na naturalne materiały. Wzornictwo bywa dziwaczne,ale i tak dąży do prostoty wobec tego można coś wypatrzeć. Powinni tylko zdecydowanie zmienić stylizacje na stronie internetowej bo wołają o pomstę do nieba. 😉

    Sinequanone to z kolei marka, o której muszę napisać – bo posiadam od nich mój najstarszy egzemplarz w szafie – w 100% bawełnianą koszulę, która ma już 12 lat i ani trochę nie straciła swojego fasonu. Piękny materiał i porządne wykonanie działają cuda.

    Mango bardzo lubię za wzornictwo i względnie dobrą jakość. Czytając uważnie metki i dobierając proste fasony można zyskać ciuchy które potrafią posłużyć w miarę długo (jak na sieciówkowy produkt), o ile o nie zadbamy. Mam dobre doświadczenia z ich płaszczami.

    Jeśli chodzi o buty to od lat preferuję Ryłko. Miałam problem z ostatnią reklamacją, co pozostawiło niemały niesmak, ale fakt że była to pierwsza moja reklamacja u tej marki, choć wychodziłam już od nich niejedną parę butów.
    Co do sportowych butów to mam dwa egzemplarze New Balance (jeden od wielu lat) i bardzo jestem z nich zadowolona.

    Bardzo cenię sobie też firmę Calzedonia za rajstopy – szczególnie te jesienno-zimowe, które można nosić do znudzenia. W outletach można znaleźć je w bardzo przystępnych cenach.

    Z torebek najdłużej i najlepiej trzymają mi się 2: Coach i Ryłko. I nie wyglądają jakby miały przestać dobrze wyglądać z biegiem lat 😉

  10. G pisze:

    Marc Cain- fantastyczna jakość, mnóstwo wzorów i kolorów. Spójny styl, powtarzalny ale bardzo charakterystyczny.

    John Smedley- świetne swetry.

    Max Mara, Joop, Escada- na zasobniejszą kieszeń.

    TH- buty i jeansy.

    Ochnik- fantastyczne buty, ale z torebkami miałam problemy.

    Rajtopy/ pończochy- Wolford, Falke (da się upolować w TkMaxx).

  11. Kala pisze:

    Szwedzki Rodebjer, jest zdecydowanie godzien uwagi. Jednak niestety to ta sama półka cenowa co A.P.C..

  12. Ania pisze:

    Wellensteyn kurtki wiatro- i wodoodporne na trochę gorszą pogodę 🙂
    świetnie wykonane, duży wybór kolorów i fasonów.
    Docenią je na pewno aktywne osoby, które chcą dobrze wyglądać na co dzień.

  13. mrt pisze:

    Bardzo przydatne zestawienie, dzięki! 🙂 Ale… co z bielizną? Od dłuższego czasu bezskutecznie szukam dobrej jakości bawełnianego, miękkiego stanika i zwykłych majtek, bez koronek czy innych kokardek.

  14. Justyna pisze:

    Hej, mam pytanie ,bo trafiłam na Twojego bloga przypadkiem:) W jaki sposób zrobić listę rzeczy niezbędnych i ponadczasowych do kupienia i noszenia ich przez kilka lat?
    Po ostatnich moich zakupowych szaleństwach doszłam do wniosku, że jest chorym kupowanie co miesiąc ubrań, butów, szafa zawalona, a i tak zawsze czegoś do szczęścia mi brakuje. Bardzo chciałabym to zmienić, nie tylko żeby oszczędzać pieniądze, ale i zmienić podejście do zakupów. Czy swoją listę zrobiłaś inspirując się jakimiś blogami czy po prostu jest to lista standardowa, czarna sukienka, biały t-shirt itd. Bardzo proszę Cię o radę i podpowiedź od czego zacząć czyszczenie szafy.

  15. Ania pisze:

    Emanuel Berg: koszule i bluzki
    Lambert: koszule
    J Brand: jeansy
    🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: