Monthly Archives: Marzec 2018

O stałości upodobań

Ulubiona torba z czasów studenckich miała kolor ciemnego wina, kształt, o którym dziś mówi się „bucket bag”, co po tłumaczeniu brzmi nieszczególnie pociągająco. W każdym razie była wystarczająco pojemna, by pomieścić wszystko, co wówczas potrzebowałam nosić ze sobą, a zarazem na tyle zgrabna, że nie przytłaczała jak wypchany wór. Była z prawdziwej skóry i kupiłam ją, uciuławszy najpierw odpowiednią kwotę, w sklepie Benettona (to były czasy, gdy znajdowało się tam dobrej jakości buty i torby). Wydawała mi się koszmarnie droga, choć nie pamiętam, ile kosztowała, może 400, może 500 zł. Tyle pieniędzy na torbę! – tak wtedy się myślało, taszcząc jakieś plastikowe, łuszczące się koszmarki. Służyła mi aż do zdarcia, bardzo ją lubiłam. Potem, odkąd zaczęłam pracować i coraz lepiej zarabiać, przez moją szafę przewinęło się mnóstwo toreb i torebek – wśród nich fantastyczne okazy vintage, za którymi polowałam na Etsy. Rzadko noszone, traktowane raczej jak trofeum.

W dzieciństwie marzyłam o tornistrze – nie takim, jakie wtedy można było dostać w sklepach, plastikowym, szkaradnym, ale takim prawdziwym, jak za dawnych czasów, pachnącym skórą (i niestety łatwo plamiącym się atramentem). Taki tornister na szelkach, noszony czasem jako torba na ramię, miała jedna z koleżanek z klasy, która wydawała mi się ucieleśnieniem stylu – dlaczego, nie potrafiłabym wówczas powiedzieć, ale z pewnością chodziło o prostotę. Miała czarne, krótko przycięte włosy a la Japonka, uszytą na miarę bawełnianą sukienkę w niebieskim kolorze zamiast fartucha z poliestru, białe tenisówki. Zawsze wszystko leżało na niej nienagannie. Torby nie udało się wtedy kupić, ale ciągota w tym kierunku pozostała.

Dziś patrzę na kilka toreb, których używam na codzień. Plecak Kanken – niezastąpiony, gdy poruszasz się po mieście rowerem i wozisz ze sobą biuro pod postacią laptopa. Torba typu myśliwskiego z naturalnej skóry, kupiona jakieś osiem lat temu w sklepie na Krakowskim Przedmieściu. Czarna, średniej wielkości torba na ramię z COS i bordowa z &Other Stories – na bardziej eleganckie wyjścia. Dwie bawełniane torby z Marimekko. Obszerna „bucket bag” na ramię, też w kolorze zbliżonym do naturalnej skóry. I ostatni nabytek – też rozważany co najmniej od pół roku, długo odkładany, na który wydałam bardzo świadomie oszczędzone pieniądze – torba na zdjęciu poniżej. Jest dokładnie taka, jak się spodziewałam i nie rozstaję się z nią od paru tygodni. Łatwo dostrzec w niej odpowiednik tamtej torby z Benettona.

IMG_4728

Człowiek wcale nie zmienia się aż tak bardzo, musi tylko uświadomić sobie, kim jest. Im wcześniej, tym lepiej – oszczędzi sobie nieudanych eksperymentów.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , ,