Luksus nieoczywisty

Luksus – słowo, które każdemu kojarzy się inaczej. Bywa, że nie najlepiej, bo z szastaniem pieniędzmi na pokaz. Co się pod nim kryje? Pałac lub willa jak u gwiazd Hollywood, szofer z kierowcą, własny odrzutowiec, torba z limitowanej kolekcji?

Dawniej postrzegałam go na sposób materialny. Głównie jako rzeczy wysokiej jakości, choć niekoniecznie te reklamowane wszem i wobec. Czyli na przykład szalik z prawdziwego kaszmiru zamiast akrylu z poliestrem. Torebka szyta ręcznie w małej, rodzinnej pracowni, o której istnieniu wie tylko wąski krąg osób. Drewniany stół zamiast mebla ze sklejki. I tym podobne. Nie odrzucam takiego rozumowania, nadal uważam, że w dobie masowej produkcji luksusem będzie to, co naturalne, ręcznie wykonane, w czym odzwierciedla się oryginalność twórcy.

Coś się jednak zmieniło. Luksus to dla mnie teraz przede wszystkim nie coś, za co warto zapłacić, ale na co w ogóle nie ma ceny. Czyli przede wszystkim czas. Czas, który można przeznaczyć na zastanowienie się nad sprawami ważnymi albo myślenie o niebieskich migdałach. Na spokojną pracę nad czymś, w czym widzi się sens. Luksus to możliwość decydowania o kształcie swojego dnia, poczytania książki w parku w południe, pobieganiu, kiedy przyjdzie ochota, spędzeniu bez pośpiechu popołudnia w muzeum, zjedzenie dobrego obiadu, pogawędkę z kimś miłym bez nieustannego spoglądania na zegarek. Że to niby coś zwyczajnego? Spójrzmy z perspektywy tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na wyjście z pracy w ciągu dnia i przez całą zimę siedzą w biurach przy sztucznym świetle. I na większość, która pędzi nieustannie przed siebie.

„Tobie to dobrze. Świat musi się kręcić. PKB samo się nie zrobi” – każdy, kto próbuje korzystać z luksusu, jakim jest czas, słyszał na pewno nie raz takie komentarze. Bo rezygnacja z jeszcze jednego intratnego zlecenia, żeby pobyć z rodziną, albo wybrać się w ciągu dnia na spacer do lasu, brzmi jak fanaberia, przywilej podobny do tych, jakimi w dawnych czasach cieszyła się arystokracja, która mogła pozwolić sobie na kilkudniowe przygotowania do przyjęć, cyzelowanie ręcznie pisanych listów, rozmowy o sztuce. Człowiekowi zapychającemu każdą wolną minutę aktywnościami jak chomik na bieżni nie przychodzi na razie do głowy, że ten luksus niekoniecznie musi być związany z materialnym uprzywilejowaniem. Albo że ktoś, kto teraz cieszy się nim z wyboru, wcześniej ciężko na to pracował, nawet przez kilka lat dokładając sobie zajęć.

Taki wybór wiąże się z ryzykiem odrzucenia. No i tym nieprzyjemnym z początku stanem, gdy dookoła zaczyna panować cisza, bo nie przypominasz o sobie światu, nie udowadniasz własnej przydatności. Powoli oswajasz się z myślą, że nic nie musisz. Znają na pewno ten stan mamy małych dzieci spędzające z nimi pierwsze miesiące życia, twórcy zaszywający się w swoich samotniach, żeby napisać książkę albo namalować obraz, naukowcy, którzy potrzebują przemyśleć ważne tezy klarujących się odkryć, podróżnicy wyruszający z jedną walizką dookoła świata – i mnisi. Taki stan, w którym człowiek zaczyna się w pewnym momencie czuć nieswojo, jest mu smutno, odcięty od kołowrotka zajęć zmuszony jest zacząć myśleć, rozeznawać, kim jest, skonfrontować się z różnym bałaganem zalegającym mu w głowie. To objawy świadczące o tym, że coś się zmienia, a zmiana czasem boli, w każdym razie na pewno nie następuje bez wysiłku i niepostrzeżenie.

Luksus to doświadczenia, nie przedmioty. Luksus to też spokój. Rezygnacja z przymusu bycia na bieżąco, odłączenie się od internetowego szumu i mnogości napływających zewsząd inspiracji. Może pod wpływem lektury rozmów z Lemem i świadomości, jak wiele jego prognoz zaczyna się sprawdzać, myślę sobie coraz częściej, że za kilka dekad wytworzy się nowy podział ludzkości, wypisz wymaluj jak z Nowego Wspaniałego Świata Huxleya: większość z nosem utkwionym w ekranach, która nieświadomie oddała nad sobą kontrolę, karmiona specjalnie preparowanymi treściami, reagująca według przygotowanych dla nich algorytmów, i nieliczni, wolni od przymusu, którzy zachowali zdolność do tworzenia. Możliwe też, że ci drudzy będą renegatami, zmuszonymi do ukrywania się ze swoją niesubordynacją. Albo staną się nową elitą. To już się dzieje – twórcy algorytmów z Doliny Krzemowej świadomie ograniczają swoim dzieciom korzystanie z wynalazków własnego autorstwa, które mają uszczęśliwiać miliony; najbogatsi płacą krocie za przyjemność spędzenia tygodnia lub dwóch w miejscach, gdzie odcięto dostęp do sieci; a komputery powoli zastępują najmniej wykwalifikowanych robotników.

Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

5 thoughts on “Luksus nieoczywisty

  1. Magda pisze:

    W utopijnej przyszłości czas mógłby nawet zostać dobrem powszechnym które zyskalibyśmy zmieniając styl życia z powodu zmiany klimatu. Tylko czy starczy nam do tego wyobraźni?

  2. Goria pisze:

    Dla mnie wolny czas i święty pokój to świętość. Pracuję teraz 30 godzin tygodniowo i zastanawiam się, czy by się nie przerzucić na pełny etat, bo jak to tak pracować 30 godzin, to się nie godzi! Coraz bardziej skłaniam się ku myśli, żeby jednak przy tych 30 godzinach pozostać… Choć ma się te wyrzuty sumienia, żeby tylko nikt nie powiedział, że się lenię.

  3. Ewa pisze:

    Ogromnie się cieszę, że pojawiły się nowe wpisy. Znamienne jest to, że autorki najciekawszych dla mnie blogów kładą nacisk jakość, nie ilość. Nieraz muszę uzbroić się w cierpliwość, czekając na nowy wpis, ale za to jaka to później przyjemność. To jest dla mnie luksus:).
    Pozdrawiam serdecznie!

  4. Sylwia pisze:

    Luksus to dla mnie także możliwość decydowania o sobie. Luksusem jest życie, w którym jest czas (no właśnie..:) ) na refleksję i zadanie sobie pytania o to, czego ja chcę, jak ja chcę żyć a nie jakiego życia chce dla mnie jakieś abstrakcyjne społeczeństwo, tradycja (taka czy inna) czy normy kulturowe. Tego rodzaju wolność jest wg mnie luksusem.

Odpowiedz na minimalplan Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: