Tag Archives: Japonia

Wabi, sabi i proste życie

Wabi-sabi to ostatnio jedno z najczęściej pojawiających się ostatnio pojęć w kontekście minimalizmu, wymieniane jednym tchem z ikigai i wszystkim innym, co akurat króluje w tym sezonie na księgarnianych półkach (zdaje się, że teraz przyszedł czas na Holandię). Często traktowane bardzo powierzchownie.

Najczęściej kojarzy się go jako kategorię estetyczną, choć wabi i sabi to dwa różne, bliskoznaczne określenia, oba powiązane z koncepcją nietrwałości, ulotności, przemijalności. Stąd połączenia – w kontekście przedmiotów – ze wszystkim, co autentyczne, stare, pokryte patyną, z pozoru nieatrakcyjne. „Piękno wabi sabi to piękno zabarwione smutkiem i melancholią płynącą ze świadomości, że wszystko przemija, powstaje z nicości i w niej ma swój kres” – pisze dr Barbara Cichy z wydziału filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jest też oczywiście drugie dno, dotyczące pewnej postawy życiowej bliskiej prostemu życiu czy też minimalizmowi – wycofanie się, wyciszenie, dobrowolna prostota i ubóstwo. Słowo wabi pochodzi od czasownika wabu/wabiru i pierwotnie miało dość pejoratywne znaczenie – poczucie przykrości w związku z doznaniem od kogoś zawodu, osamotnienie ze względu na brak przynależności do grupy towarzyskiej. W epoce Kamakura i Muromachi nowy wydźwięk nadali mu mnisi zen, świadomie rezygnujący ze wszystkiego, co zbędne, podejmujący wyrzeczenia skromnego trybu życia, dzięki czemu mogli oderwać się od przyziemnych trosk. Potem termin wabi przeniósł się na różne dziedziny sztuki, ze szczególnym uwzględnieniem ceremonii herbacianej.

Z kolei sabi pochodzi od czasownika sabu/sabireru i od przymiotnika sabishii. Znaczy tyle, co być samotnym, opuszczonym, ale również „starzeć się, pokrywać patyną”. Zasadza się w nim wyrafinowanie tradycyjnej japońskiej estetyki, która odrzuca wszystko, co zbyt ostentacyjne, idealne, błyszczące, preferując proste, skromne, niedoskonałe formy i nieregularne kształty.

Sięgnijmy do Suzukiego, który opisuje najcelniej, jednocześnie zaznaczając, że wabi jest bardziej adekwatnym określeniem stylu życia, zaś sabi wiąże się raczej z estetycznymi walorami przedmiotów:

Wabi znaczy „ubóstwo” albo w formie przeczącej „nie należeć do modnych kręgów towarzyskich swojej epoki”. Być ubogim to znaczy nie być zależnym od rzeczy tego świata, od bogactwa, potęgi i ludzkich opinii, a zarazem odczuwać w swoim wnętrzu obecność czegoś najcenniejszego, poza czasem i pozycją społeczną: to jest to, co tworzy wabi„.

Wabi jest nie tylko psychologiczną reakcją na pewien rodzaj otoczenia. Znajduje się w nim aktywny walor estetyczny, jeśli zaś go brakuje, niedostatek staje się biedą, samotność przeradza się w odrzucenie lub mizantropię, niechęć do ludzi. Dlatego wabi lub sabi możemy zdefiniować jako aktywną, estetyczną akceptację ubóstwa”.

Źródło zdjęcia: Small Design Ideas

„Wyrażając to w terminologii codziennego życia – wabi to zadowolić się maleńkim domkiem z pokojem na dwie lub trzy tatami (maty) jak drewniana chata Thoreau, talerzem jarzyn zebranych na pobliskim polu, a może też słuchaniem łagodnego dźwięku wiosennego deszczu.”

 

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , ,

Ma, czyli przestrzeń

Gdy codzienność, polegająca na nieustannym zabieganiu, robieniu kilku rzeczy naraz, nieustannym byciu podłączonym i poganianym przez piętrzące się obowiązki, zaczyna nużyć, przypomina się japońska koncepcja „ma” (wyrażana jednym znakiem, który równa się słowu). Ideogram powstały z dwóch znaków – jeden oznaczał księżyc, drugi bramę. Nieprzypadkowo, bo wyrażał moment, w którym światło księżyca przesącza się przez uchylone drzwi. „Ma”, jak to bywa z japońskimi wyrazami, ma kilka równorzędnych i bliskich sobie znaczeń, które po polsku można by wyrazić jako „przestrzeń” (w rozumieniu wolnego miejsca – np. zostawić sobie odrobinę przestrzeni lub dać komuś przestrzeń), „odstęp”, „dziura”, „pauza”, a nawet „oddech”. Tylko – i tu już zaczynają się schody – nie chodzi o odstęp, wolne miejsce w sensie fizycznym, w przestrzeni, lecz w świadomości, w wyobraźni osoby, która doświadcza wszystkich elementów jakiejś przestrzennej kompozycji. Czasem definiuje się „ma” jako „negatywną przestrzeń”, nie w sensie naznaczenia jej złem, ale zaprzeczenia, kontrastu dla pozostałych elementów obrazu.

Kanji-for-MA

Na przykładzie: wyobraźmy sobie wypowiedź człowieka, który świadomie operuje słowem, choćby aktora wygłaszającego istotne kwestie. W jego wypowiedzi „ma” będzie przerwami, chwilami ciszy między poszczególnymi wyrazami lub częściami zdania, niezbędną do tego, by mogły mocniej wybrzmieć.  Idealnie ujęła to Sophia Coppola w tytule filmu „Między słowami”. Podobnie w muzyce – chwile przejścia między dźwiękami, idealne ich dopełnienie. Na obrazie – niedorysowanie, puste miejsca. W gestach – chwila zatrzymania między dwoma pokłonami. Przerwa na herbatę. „Ma” bliskie jest buddyjskiej koncepcji pustki, nic dziwnego – wyrasta z kultury zen. Jak w tym fragmencie starego wiersza:

„Ściany z oknami i drzwi tworzą dom,

ale to przestrzeń między nimi jest esencją domu”.

W tradycyjnej kulturze i estetyce japońskiej, gdzie bardziej ceni się to, co nietrwałe, ulotne, odległe od perfekcyjnego ideału, a niedopowiedzenie jest pożądanym efektem artystycznym, istnienie „ma” jest oczywiste.

My, Europejczycy, nie doceniamy znaczenia „ma”, dlatego w naszych językach nie istnieje dlań precyzyjny odpowiednik. Ale coraz częściej za nim tęsknimy.

Otagowane , , , , , , , , , ,