Tag Archives: rozmowa

Z życia autorki książek o minimalizmie

minimalizm-po-polsku-czyli-jak-uczynic-zycie-prostszym-b-iext25466207

Lubię ludzi, którzy pozostają sobą niezależnie od mód. Mają charakterystyczny styl, który współgra z ich osobowością. Lubię patrzeć na takie osoby i tak samo lubię czytać blogi, których autorki lub autorzy piszą samodzielnie, mają własne obserwacje, nie kopiują „formatów” czy pomysłów od swoich faworytów, zajmujących się tymi samymi tematami – tylko na przykład prowadzonych w innych językach.

Jednym z takich ulubionych blogów, na długo przed tym, zanim napisałam pierwszy prasowy tekst o minimalizmie, był blog Anny Mularczyk-Meyer, wtedy jeszcze prowadzony pod nazwą Minimalistka, później jako Prosty blog. Styl pisania Anny był dojrzały, od razu dawało się wyczuć oczytanie i kulturę słowa. Miała własne, oryginalne refleksje na temat ograniczania otaczającego ją nadmiaru, szła swoją minimalistyczną ścieżką, bez pośpiechu, dzieląc się wrażeniami z tej wędrówki z czytelnikami. Wiele jej wpisów dało mi do myślenia; zdarzało mi się podążać poddanymi przez nią tropami. Nie udawała polskiej Dominique Loreau ani Mireille Guilliano, była sobą.

Potem przy jakiejś okazji spotkałyśmy się „w realu”: Anna mieszka w moim rodzinnym mieście. Wrażenia z bloga potwierdziły się. Okazała się osobą, z którą można godzinami rozmawiać na niebanalne tematy, która cały czas się rozwija, nie żyje bezrefleksyjnie, tylko stara wydobyć z siebie i otoczenia to, co najlepsze. Która  metodą prób i błędów dowiedziała się, czego chce i nie traci energii na dostosowywanie się do konwencji, nie ogląda na zewnętrzne wzorce.

Tak samo autentyczna jest jej książka „Minimalizm po polsku”,  która ukazała się latem ubiegłego roku nakładem wydawnictwa Black Publishing, młodszego dziecka Wydawnictwa Czarne, i której recenzje można dziś znaleźć na niemal wszystkich szanujących się blogach związanych z prostym życiem. Ciekawiło mnie, jak Anna odnajduje się w nowej roli, zwłaszcza że- co też jej się chwali – mimo sporej popularności w sieci nie jest osobą z zadatkami na wszystkowiedzącego guru a la Leo Babauta (podczas jednego ze spotkań autorskich, w którym uczestniczyłam, zafrapowało mnie, że uczestnicy zadają jej pytania w rodzaju: „jak żyć?”, oczekując szczegółowych instrukcji, choć przecież powtarza w książce do znudzenia, że nie ma jednej uniwersalnej recepty i trudno sprowadzać rzecz do konieczności posiadania białych prześcieradeł, jak u wspomnianej Loreau).  Zastanawiałam się też, jak ewoluowały jej poglądy od momentu założenia bloga, czego się o sobie nauczyła. Poniżej więc krótka rozmowa, a ja już cieszę się na kolejną książkę autorstwa AM-M.

Jak reagujesz, gdy podczas spotkań autorskich albo mailowo czytelnicy pytają Cię „jak być prawdziwą minimalistką”? „czy już mogę o sobie mówić, że jestem minimalistą, gdy robię tak albo tak…”? 

–  Szczerze mówiąc, zdarza się to raczej rzadko. To zwykle dziennikarze zadają czasem takie pytania, ale wydaje mi się, że czytelnicy mają świadomość tego, że nie istnieją jakieś odgórne wytyczne co do zachowań, które można uznać za minimalistyczne lub nie. Gdy padają takie pytania, zawsze odpowiadam mniej więcej tak samo: nie ma jednego sztywnego wzorca minimalizmu. Poza tym nazywanie siebie minimalistą jest jednak pewnym uproszczeniem, bo skoro uważamy minimalizm za narzędzie czy sposób myślenia (a nie np. styl życia), lepiej mówić o sobie, że posługuję się tym narzędziem w określonych celach, a nie że jestem minimalistą.

Sama nie uciekam przed tą etykietką, bo dzięki niej łatwiej się czasem porozumieć, ale gdybym miała być bardziej precyzyjna, powiedziałabym, że nie jestem minimalistką, tylko osobą zafascynowaną pięknem prostoty i minimalizmu.

Czy praktyka minimalizmu/dobrego życia ma dla Ciebie dziś wymiar bardziej praktyczny, czy duchowy?

Oba – w równym stopniu. Zaczynałam od wymiaru praktycznego, duchowy doceniłam w drugiej kolejności, ale teraz obydwa są równie istotne. Początkowo liczyło się tylko uporządkowanie fizycznej przestrzeni, lepsza organizacja, uzyskanie wolnego czasu, opanowanie zakupoholizmu. Stopniowo zaczęłam dostrzegać jednak, jak ważne jest dążenie do prostoty w wymiarze duchowym i intelektualnym. Dobrowolne wyznaczanie sobie granic i ćwiczenie samoograniczania bardzo pobudza rozwój osobisty i uwalnia kreatywność, uśpioną, gdy otacza nas nadmiar. Minimalizm wymaga dyscypliny, ale dzięki narzuceniu sobie pewnych rygorów człowiek osiąga o wiele więcej.

Jakie różnice dostrzegasz między Ajką Minimalistką sprzed czasu, kiedy zaczęłaś upraszczać swoje życie, a Ajką/Anną teraz? Co zmieniło się w poszczególnych sferach Twojego życia? Czego się o sobie nauczyłaś?

Czasem wydaje mi się, że to dwie zupełnie różne osoby – ja wtedy i ja teraz. Przede wszystkim dlatego, że przed rozpoczęciem procesu upraszczania nie znałam siebie zbyt dobrze i rzadko bywałam ze sobą szczera, lubiłam się oszukiwać, nie dopuszczałam do siebie wielu myśli, które gdzieś tam głęboko w podświadomości sobie siedziały. Nie miałam odwagi zmierzyć się z samą sobą, spojrzeć sobie wprost w oczy i przyznać do wielu spraw. Wydawało mi się, że bezpieczniej będzie je chować.

Upraszczanie i minimalizowanie zmusiło mnie do zmierzenia się z tym wyzwaniem – poznania siebie. Ten proces trwa już dobrych parę lat i nie przestaje mnie zachwycać. Im lepiej znam siebie, tym silniejsza się czuję.

Zmiany dotyczą wszystkich obszarów mojego życia, bez wyjątku. Kuchnia, garderoba, zwyczaje konsumpcyjne, sposób spędzania wolnego czasu, relacje, praca – we wszystkich tych sferach zapanował porządek, ale podkreślam, że nie stało się to z dnia na dzień, lecz jest wynikiem powolnej i systematycznej pracy. Filozofii małych kroków, stopniowych i przemyślanych zmian.

Ponad pięć lat temu byłam osobą zagubioną i sfrustrowaną, zakompleksioną, uzależnioną od zakupów. Teraz znam i lubię siebie, czuję się pewna siebie, żyję w równowadze i spokoju. Cieszę się życiem.

Czy Twoim zdaniem minimalizm staje się nową religią, wypełniającą jakąś pustkę w coraz bardziej zlaicyzowanym świecie? Religią oczywiście nietypową, choć niepozbawioną swoich rytuałów, kapłanów itp? (ta kwestia mnie frapuje od jakiegoś czasu, jako niedoszłą religioznawczynię, zwłaszcza że zauważam pokrewieństwo minimalistycznych założeń do niektórych wytycznych obecnych niemal we wszystkich religiach? ten motyw pojawia się też w Twojej książce).

Nie, moim zdaniem minimalizm nie może być żadną nową religią, bo jest tylko narzędziem. Jednak mógłby stać się ideologią, gdyby na to pozwolić. Wiesz, te wszystkie wyzwania 100 rzeczy, próby stworzenia jakiegoś wzorca minimalistycznego życia. Niektórzy dziennikarze z upodobaniem próbują go w ten sposób przedstawiać. Minimaliści jako ludzie, którzy niczego nie potrzebują, współcześni asceci, pustelnicy XXI wieku.

To, że istnieje pokrewieństwo między minimalistycznymi założeniami do wytycznych obecnych w niemal wszystkich religiach nie jest niczym dziwnym – to są uniwersalne zasady, o których ludzie lubią zapominać, z lenistwa, wygody lub dlatego, że nikt o nich im nie przypomina. Jeśli te zasady są obecne w różnych systemach i kulturach, świadczy to tylko o tym, że ludzie zawsze mieli świadomość, jak ważne one są dla rozwoju człowieka.

Nie należę do żadnego kościoła, ale uważam się za osobę głęboką wierzącą. Minimalizm i prostota nie zastępują mi wiary, lecz wynikają z niej. Ktoś ostatnio ładnie mi powiedział, że Bóg w swojej istocie jest prosty. Zgadzam się z tym w pełni. Dążenie do prostoty wynika z chęci doświadczania życia w pełni i jak najlepszego wykorzystania daru, jakim jest istnienie.

Zapewne dlatego łatwo mi się rozmawia o minimalizmie z osobami duchownymi i świeckimi wierzącymi. Posługujemy się pokrewnymi, a nierzadko wręcz tymi samymi pojęciami i narzędziami. Czasami w nieco innym celu, ale działamy w podobny sposób.

Co jeszcze chciałabyś zmienić w sobie, swoim otoczeniu w drodze do prostego życia? 

Czuję coraz większą potrzebę upraszczania i wyciszania swojego otoczenia także pod względem estetycznym. To spore wyzwanie, biorąc pod uwagę, że mieszkamy na niewielkiej powierzchni, a pozbyliśmy się i tak już bardzo wielu przedmiotów i dekoracji. Podoba mi się jednak to zadanie i dojrzałam do tego, by się z nim zmierzyć.

Podobnie dzieje się w przypadku garderoby, widzę, że pociągają mnie coraz prostsze stroje, czasem wręcz ascetyczne. Prosty ubiór świetnie wygląda na kobiecie, która emanuje pewnością siebie i dobrze czuje się we własnej skórze. Wymaga dbałości o szczegół. Wciąż się uczę i wiem, że mam jeszcze nad czym pracować w tej kwestii.

Jeśli napiszesz jeszcze książkę związaną z tematyką minimalizmu, będzie jej bliżej do poradnika, reportażu wcieleniowego czy książki z pogranicza literatury faktu? 

Właśnie zaczynam ją pisać. Już kończąc pierwszą byłam przekonana, że chciałabym pociągnąć temat dalej. „Minimalizm po polsku” był skierowany głównie do osób, które nie znają jeszcze dobrze tego narzędzia albo mają o nim mylne i stereotypowe wyobrażenie. Miał wprowadzać początkującego w proste życie i zachęcać do pierwszych zmian. Teraz powstaje pozycja skierowana do czytelników, którzy znają już podstawowe założenia, ale mają jeszcze potrzebę ich zgłębienia, natrafiają na jakieś blokady czy wewnętrzne ograniczenia na drodze upraszczania, ale są już przekonani do tego, że chcą nią podążać. Będę znów sięgać do własnych doświadczeń i przemyśleń, łącząc je z opowieściami innych osób. Gatunkowo będzie więc mieszaniną typów wymienionych przez Ciebie.

Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

Inspiracje – Francine Jay (Miss Minimalist)

Francine Jay, autorka bloga Miss Minimalist, oraz książki „The Joy of Less” to kolejna osoba z międzynarodowej „minimalistycznej” blogosfery, dzięki której zainteresowałam się tematem upraszczania i w konsekwencji dobrego życia. Bardzo cenię jej bloga, który od dawna jest moją stałą lekturą w poniedziałki i czwartki (ostatnio Francine znów postanowiła zrobić sobie „zimową przerwę” i publikować tylko gościnne wpisy w poniedziałki, ale nie ma obaw – powróci). Od tego roku jest też autorką  portalu Huffington Post.

Poniżej krótka rozmowa z Francine Jay – podobnie jak w przypadku Dead Fleurette, powstała na potrzeby tekstu o minimalistach – jednak nie była nigdzie publikowana w całości.  Zadałam jej wówczas te same pytania, co jej poprzedniczce.

– Czy Twoim zdaniem podejście minimalistyczne, zadowalanie się mniejszą ilością rzeczy, hasła ograniczania konsumpcji – widoczne na blogach, w sztuce, w zachowaniach niektórych grup konsumentów – wyszły już  z niszy i są widocznym trendem, obejmującym również kulturę popularną i sektor „szybkiej mody”? Jeśli tak, jaki jest tego powód?

– Filozofia „mniej znaczy więcej” istotnie zyskuje na popularności. Specjaliści od marketingu i reklamy od lat wmawiają nam, że kupując więcej, będziemy szczęśliwsi. Jednak ludzie zaczynają zauważać, że większa ilość posiadanych dóbr oznacza większą ilość zmartwień i większy dług. Im mniej mamy rzeczy, o które musimy się troszczyć (jak je zdobyć, wykorzystać, czyścić, utrzymać, ubezpieczyć itp.)  tym więcej  czasu, pieniędzy i energii zyskujemy na to, co jest dla nas naprawdę ważne.

– Twoim zdaniem ta tendencja będzie się pogłębiać w miarę jak słyszymy o pogarszającej się sytuacji światowych finansów? Czy będzie to kolejny krótkotrwały trend – recesja minie, ludzie powrócą do dawnych przyzwyczajeń – czy też jest szansa, że tym razem zmieni trwale ich nastawienie do konsumpcji? Często naśladujemy wzorce tylko dlatego, że akurat stały się popularne, nie zastanawiając się głębiej nad związaną z nimi filozofią.

– Ja akurat wierzę, że minimalizm  jest ważnym, nowym ruchem, który zmieni nasze życia, nasze społeczeństwo i całą planetę. Recesja mogła przyczynić się do wzrostu jego popularności, jednak sądzę, że wielu ludzi odkryło, że faktycznie wolą egzystować z mniejszą ilością rzeczy, bo tak jest wygodniej. Mniej stresu, większa wolność, więcej czasu, który można spędzić z bliskimi zamiast troszczyć się o swój dobytek. Nie bez znaczenia jest też fakt, że pośrednio przyczyniamy się w ten sposób do jakości życia na Ziemi – bo im mniej kupujemy, tym czystsze powietrze, tym więcej lasów i mniej wysypisk.

– Jaka jest Twoja osobista filozofia związana z ruchem minimalistycznym?

– Dla mnie życie minimalisty jest podróżą z niewielkim bagażem. Uświadomiłam sobie, jak świetnie jest podróżować z małym plecakiem, zawierającym tylko podstawowe, niezbędne rzeczy, zamiast taszczyć ze sobą ciężką walizę. Podczas spędzonych w taki sposób wakacji czułam, że mogę dotrzeć wszędzie i zrobić wszystko, bo nie ograniczały mnie rzeczy. Chciałam mieć takie samo poczucie w codziennym życiu, dlatego zdecydowałam się pozbyć nadmiaru  dóbr. Chciałam angażować swój czas i energię bardziej na doświadczanie niż posiadanie.

– Na blogu piszesz, że nie przywiązujesz teraz zbytnio uwagi do trendów w modzie i podkreślasz rolę minimalistycznej, ale dobrej jakościowo garderoby – „jakość, a nie ilość”. W jaki sposób doszłaś do tych wniosków? Czy przyczyniło się do tego wychowanie, własne przemyślenia, czy eksperymenty z modą we wcześniejszym okresie?

– Mając dwadzieścia kilka lat, miałam dwie szafy wypełnione ubraniami – wielu z nich prawie w ogóle nie zakładałam! W którymś momencie zwyczajnie zmęczył mnie ten nadmiar, i zdecydowałam, że łatwiej, a zarazem bardziej elegancko, będzie mieć tylko kilka dobrych gatunkowo rzeczy. Byłam też już świadoma negatywnego wpływu „szybkiej mody” na środowisko. Zamiast kupować wiele modnych ciuchów, inwestuję w klasyczne ubrania, które przetrwają lata i zawsze będą na czasie.

– Sądzisz, że takie podejście zwykle przychodzi z wiekiem, czy niekoniecznie – zmęczenie nadmiarem może pojawić się w każdym momencie życia?

– Najczęściej dochodzimy do takich przemyśleń z wiekiem, jednak słyszałam podobne opinie także od osób, które jeszcze są nastolatkami albo studentami. Bardzo się cieszę, że w Internecie dyskutuje się teraz tak wiele o minimalizmie, co pozwala dotrzeć z informacją i wsparciem do ludzi w różnym wieku. Z pewnością zostałabym minimalistką w znacznie młodszym wieku, gdyby wówczas istniały podobne narzędzia!

– Jak przekonałabyś kogoś, kto twierdzi, że minimalizm, zarówno w odniesieniu do stylu, jak i życiowej filozofii – jest głupie i mylne?

– Osobiście twierdzę, że minimalizm jest pięknym , eleganckim sposobem życia. To jak bycie kuratorem galerii sztuki, który wybiera tylko najlepsze i najbardziej znaczące obiekty – by podniosły jakość przestrzeni, w której są umieszczone, czyli jakość życia.

– Nazwałabyś siebie „minimalistką” czy raczej unikasz tego typu etykietek?

– Nie mam kłopotu z nadawaniem mojemu stylowi życia etykietki „minimalistyczny”, jeśli w taki sposób łatwiej mi uświadomić ludziom, o co chodzi, poszukać odpowiednich informacji w Internecie, i tworzyć nowe społeczności, które mogą dyskutować o tym sposobie życia i wspierać wzajemnie własne wysiłki.

– Do you observe that the attitude of so-called „minimalism” – „less is more” – has become more visible nowadays – on blogs, in consumers`behaviour, art etc. making gradually its way into the popular culture and fast food fashion as well? If so, what`s the reason for it – how do you think?

Yes, I think a “less is more” philosophy is steadily growing in popularity. Advertisers have been telling us for years that buying stuff will make us happy. However, people are beginning to realize that more stuff often means more headaches and more debt. The less stuff we have to fuss over (purchase, clean, maintain, insure), the more time, money, and energy we have for what’s truly important to us.

Do you think this tendency would grow as a mass reaction to the world`s financial crisis (there were some interesting posts relating to that topic on other blogs lately)? Would it be another passing „trend” or is there a chance it could change people`s attitude towards consumption? You know, sometimes people are just imitating sth because it`s so popular, following the trend but soon they realise somehow what kind of philosophy is hidden behind it…

I believe that minimalist living is an important new movement that will transform our lives, our society, and our planet. The financial crisis may have contributed to its popularity; however, I think a lot of people discovered that they actually prefer living with less. People have realized the many benefits of living a minimalist lifestyle—like less stress, more freedom, and more time to spend with friends and family rather than fussing over stuff. Not to mention, it’s nice to know we’re contributing to a healthier planet; because the less we buy, the cleaner our air, the fuller our forests, and the emptier our landfills.

What is your personal philosophy hidden behind it? 🙂

To me, minimalist living is like traveling lightly. I realized how wonderful it was to travel with a small backpack, with only the essentials, instead of lugging around a heavy suitcase. When I was on vacation, I felt like I could go anywhere, and do anything, because I wasn’t loaded down with stuff. I wanted to have that same feeling of freedom in my everyday life, so I decided to get rid of all my excess possessions. I wanted to spend my time and energy on experiences, rather than things.

– On your blog, you write that you don`t care much about fashion trends nowadays and praise the minimalist, yet good quality wardrobe – „quality, not quantity”. How did you came to such conclusions? Was it more your upbringing, your own reflections/observations or experiences/experiments with fashion as a teenager?

When I was in my early twenties, I had two closets full of clothes—many of which I hardly ever wore! At some point I simply tired of the excess, and decided it was easier, and more elegant, to have just a few quality items. I was also very concerned about the environmental impacts and human rights violations of the “fast fashion” industry. Instead of buying trendy items, I now invest in classic pieces that will stay in style for years.

– Do you think this attitude usually comes with age, or can come at any time when someone is tired and bored of the excess surrounding him?

I think this realization often comes with age; however, I’ve heard from many minimalists who are only teenagers or in university. I think it’s wonderful that there is so much discussion about minimalism on the internet, providing information and support to people of all ages. I would have become a minimalist at a much younger age if such resources were available then!

– How would you convince someone who states that minimalism – as one`s personal style and an attitude towards all kind of things is boring and dull, that he is probably wrong?

Personally, I think minimalism is an elegant and beautiful way to live. It’s like being the curator of an art gallery, choosing only the best and most meaningful pieces to enhance your space and your life.

Would you call yourself „a minimalist” or would you rather escape from labelling of that kind? Why?

I don’t mind putting a “minimalist” label on my lifestyle, because I think it makes it easier for people to understand and talk about it. It enables people to find information about it on the internet, and come together in communities to discuss the lifestyle and support each others’ efforts.

Otagowane , , , , , , , , ,

Inspiracje – Dead Fleurette

Ma zaledwie 20 lat, mieszka w Norwegii, ale jej ulubionym miastem jest Paryż. Pochodzi z wietnamskiej rodziny. Studiuje, współpracuje z mediami, udziela lekcji muzyki, a przede wszystkim pisze bloga, który ponad rok temu stał się dla mnie objawieniem. Nie mogłam uwierzyć, że jego autorka, mimo młodego wieku, ma tak dojrzały, wysublimowany gust (nie tylko w dziedzinie mody) i zdroworozsądkowe podejście do życia. Dlatego, gdy przygotowywałam jakiś czas temu tekst o minimalizmie, była jedną z pierwszych osób z międzynarodowej blogosfery, której chciałam zadać kilka pytań. Udało się nam porozmawiać (mailowo). Nie ujawniam prawdziwego imienia i nazwiska, bo Dead Fleurette z różnych względów chce chronić swoją prywatność za pseudonimem. Ponieważ nie wykorzystałam całości naszej rozmowy w przygotowanym materiale,  pozwalam sobie przedstawić ją poniżej, otwierając tym samym nowy cykl. Może kogoś zainspiruje:)

– Czy zgodzisz się z obserwacją, że postawa określana jako „minimalizm” ostatnio stała się bardziej widoczna – zarówno na blogach, jak w zachowaniu konsumentów, w modzie i innych dziedzinach sztuki, stopniowo wkraczając także do świata kultury popularnej? Jaki jest tego powód?


Dead Fleurette:– Zdecydowanie, minimalizm coraz bardziej dochodzi do głosu. Zastanawiam się jednak, czy nie dostrzegam tak wyraźnie tej tendencji dlatego, że sama jestem mocno zaangażowana w temat. Znajomi, którzy nie identyfikują się z podejściem „mniej znaczy więcej” nie odnotowują podobnego trendu albo w ogóle się nim nie przejmują. Wydaje mi się, że tak zwany nowy minimalizm z jednej strony jest reakcją na nadmiar konsumpcji i hałasu, który atakuje nas teraz w różnej formie ze wszystkich stron, z drugiej – zwykłym trendem, takim jak każdy inny, rozpopularyzowanym dzięki takim projektantom jak Phoebe Philo czy Jil Sander, którym minimalistyczne środki wyrazu zawsze były bliskie. Trudno to rozdzielić, bo chcąc nie chcąc bez przerwy ulegamy wpływom trendów, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy – trudno się więc dziwić, że „minimalistyczny” trend na blogach i w ilustrowanych magazynach ma ostatnio mocną pozycję. Wydaje mi się, że minimalizm był widoczny w kulturze przez cały czas (weźmy choćby architekturę i sztukę lat 90., czy muzykę Philipa Glassa), lecz gdy do głosu dochodzi większa grupa osób, którym bliska jest ta estetyka, wtedy mówi się o jego powrocie. Sprzyjają temu czasy, w jakich żyjemy – kiedy wszystko dostarczane jest tak szybko, kiedy wszystkiego jest w nadmiarze, masz dość i skłaniasz się ku temu, co jest przeciwieństwem nadmiaru. To jak znużenie fast foodem i moda na slow food.

– Twoim zdaniem ta tendencja będzie rosnąć jako masowa reakcja na kryzys światowych  finansów (na  blogach można znaleźć ostatnio ciekawe rozważania na ten temat)? Czy jest szansa, że zainteresowanie minimalizmem może zmienić na trwałe nasze podejście do konsumpcji, czy też zostanie kolejnym trendem, wypieranym po jakimś czasie przez inny trend? Często, gdy coś zaczyna być popularne, albo przedstawiane jako popularne, ludzie naśladują to bez zastanowienia, ale po jakimś czasie zdają sobie też sprawę z filozofii, jaka się za tym trendem kryje i zmieniają sposób myślenia.

– Trendy przychodzą i odchodzą, ale czasem trwają dłużej, niż się spodziewano. Przypuszczam, że aktualny minimalizm też ustąpi pola innym tendencjom za kilka sezonów, ale filozofia, którą reprezentuje, jednak pozostanie. To trend ponadczasowy. Dotyczy tego, co najistotniejsze. Osobiście wierzę, że gdy tylko ludzie zaczynają rozumieć, o co w tym naprawdę chodzi (w  odniesieniu do stylu życia), minimalizm może trwale zmienić ich podejście do konsumpcji. Sama nie byłam świadoma, że istnieje coś takiego jak moda na minimalizm czy minimalistyczny styl życia, kiedy zaczęłam się nim bliżej zajmować. Dla mnie to była moja własna reakcja na tendencję do gromadzenia, obserwowaną wokół od małego. Terapia. Próba ograniczenia mojego stanu posiadania do naprawdę niezbędnych rzeczy, pozbycia się przymusu, żeby „mieć”. Rodzaj wyzwania.

Dead Fleurette – zdjęcie pochodzi z jej blogu: http://grayzine.no/deadfleurette/

– Na blogu piszesz, że nie przejmujesz się trendami i wychwalasz minimalistyczną garderobę pod hasłem „jakość zamiast ilości”. Dowodzisz też własnym przykładem, że wcale nie trzeba zarabiać mnóstwo, żeby wejść w posiadanie przynajmniej kilku wysokogatunkowych ubrań – które mogą stworzyć garderobę na całe życie. To brzmi bardzo rozsądnie, zwłaszcza, gdy podobne tezy głosi tak młoda osoba. W jaki sposób doszłaś do podobnych wniosków? Czy wpływ miało Twoje wychowanie, własne spostrzeżenia, czy też wcześniejsze eksperymenty z modą?

– Cóż… Zawsze miałam dość kosztowny gust, jeśli chodzi o ubrania (zarówno w odniesieniu do stylu, jak i jakości), lecz mało pieniędzy. Stwierdzenie, że jeśli przestanę kupować masę kiepskiej jakości rzeczy i zamiast tego co sezon będę w stanie zainwestować w kilka wysokogatunkowych elementów garderoby, nie było wielkim odkryciem. Kiedyś – powiedzmy do 17 roku życia – stawiałam ilość nad jakość. Pozbycie się wszystkich nagromadzonych rzeczy zajęło mi sporo czasu. Teraz lubię powtarzać, że nie stać mnie na to, żeby kupować tanio. Z drugiej strony, przytłaczał mnie nadmiar nagromadzonych przez lata ubrań i to, że śledzone przeze mnie na bieżąco blogi dotyczące mody nieustannie koncentrowały się na ilości i bezmyślnej konsumpcji. To była negatywna reakcja na kulturę nadmiaru, która dominuje teraz w wielu zachodnich społeczeństwach.

– To podejście ma związek z wiekiem?

– Bardziej ze stopniowym nabywaniem mądrości, jeśli można to tak nazwać.

Jak przekonałabyś kogoś, kto twierdzi, że „minimalizm” – jako osobisty styl, ale także pewna postawa w stosunku do otaczającego świata jest nudna –  że się jednak myli?

– Cóż… każdy lubi coś innego. Lubię w takich sytuacjach cytować Massimo Vingelli: „Minimalizm nie jest stylem, jest podejściem, sposobem życia. To zasadnicza odtrutka na hałas, wizualny chaos, nieporządek, wulgarność. Minimalizm jest dążeniem do istoty rzeczy.” Nie wszyscy rozumieją, o co chodzi w całym tym upraszczaniu. Trzeba to uszanować – ludzie mają różne punkty odniesienia.

Czy nazwałabyś samą siebie „minimalistką” czy też wolisz unikać etykietek tego typu? Jeśli tak – dlaczego?

– Nie, nie powiedziałabym, że jestem minimalistką. Początkowo byłam kimś, kto do minimalizmu aspiruje, ale ostatecznie odnalazłam dobrą równowagę i teraz mogę powiedzieć tyle, że inspiruje mnie minimalistyczny styl życia. Nie chcę być ekstremistką. Wierzę, że spokojny umysł wynika ze zrównoważonego i zdrowego stylu życia, a bycie ekstremistką  bynajmniej zdrowe nie jest.

Poniżej oryginalna wersja:

– Do you observe that the attitude of so-called „minimalism” – „less is more” – has become more visible nowadays – on blogs, in consumers`behaviour, art etc. making gradually its way into the popular culture and fast food fashion as well? If so, what`s the reason for it – how do you think?

– It definitely has become more visible nowadays, but I wonder if it’s because I’m into in these kind of things, which is why it is visible to me. People I know who aren’t into „minimalism” and „less is more” haven’t seen the trend or do not care. I guess the „new minimalism” is a reaction against over-consumption and noise in every form… or just a trend thanks to the designers who do minimalistic design such as Phoebe Philo, Jil Sander, etc. Anyhow, we are subconsciously influenced by trends and things we read about, even though we deny it, so it’s no wonder that the so-called „minimalism” trend on blogs and magazines have made a dominating entrance as of late. I guess minimalism has always been in the picture (the 90s, in architecture and art, music such as Philip Glass), but when bigger „tribes” of people who embrace „minimalism” come into existence online it surely comes across as a revival. I suppose that living in a world/era where everything is delivered so fast, where everything is excessive, you want to hold on to the opposite. It’s like fast food versus slow food.

– Do you think this tendency would grow as a mass reaction to the world`s financial crisis (there were some interesting posts relating to that topic on other blogs lately)? Would it be another passing „trend” or is there a chance it could change people`s attitude towards consumption? You know, sometimes people are just imitating sth because it`s so popular, following the trend but soon they realise somehow what kind of philosophy is hidden behind it…

– Trends come and trends go, but sometimes they stick around for a longer time than anticipated. I suppose the current minimalism will kind of „die” off in a couple of seasons, but the philosophy behind it will remain. It’s a timeless trend. it’s about what’s essential. I think once people become familiar with the philosophy (in terms of lifestyle), it will change people’s attitude towards consumption. Personally, I wasn’t aware that minimalism or a minimalist lifestyle was in fashion when I started exploring it. To me, it was more like a reaction towards being a hoarder since I was little. It was therapy. It was all about paring my life down to the bare essentials, rid myself of the tyranny of possessions. A challenge.

–  On your blog, you write that you don`t care much about fashion trends nowadays and praise the minimalist, yet good quality wardrobe – „quality, not quantity”. An you prove that one doesn`t have to earn much to afford few good quality items – a wardrobe for life. It sounds very wise, especially when written by a young person. How did you came to such conclusions? Was it more your upbringing, your own reflections/observations or experiences/experiments with fashion as a teenager?

– Well.. I’ve always had very expensive taste in clothing (both designer and quality-wise) but no money. It wasn’t rocket science to figure out that if I just stopped buying lots of bad quality clothing and just invested in a few coveted items a season, I would be able to afford whatever I wanted. I used to choose quantity over quality but I changed when I was 17. It was a long process to let go of my possessions. I like to say that I’m not rich enough to buy cheap things. On the other hand, I was just sick of the amount of clothes and stuff I had accumulated, and how fashion blogs was insanely focused on quantity and mindless consumerism. Again, it was a reaction towards the consumption culture in western countries nowadays.

– Do you think this attitude usually comes with age, or can come at any time when someone is tired and bored of the excess surrounding him?

– I think this attitude comes with wisdom, if you know what I mean.

– How would you convince someone who states that minimalism – as one`s personal style and an attitude towards all kind of things is boring and dull, that he is probably wrong?

– Well.. to each his own. I’d like to quote Massimo Vingelli: „Minimalism is not a style,  it is an attitude,  a way of being. It’s a fundamental reaction against noise,  visual noise,  disorder, vulgarity. Minimalism is the pursuit of the essence of things, not the appearance.”. Not all people get simplicity. We just have to respect that people have different basis.

– Would you call yourself „a minimalist” or rather escape from labelling of that kind? Why? 

– I wouldn’t say that I’m a minimalist. At first, I was an aspiring minimalist,  but I’ve finally found a good balance and now I’m just being inspired by the minimalist lifestyle. I don’t want to be an extremist. I believe that a peaceful mind is by virtue of a balanced and healthy lifestyle,  and being an extremist isn’t something I would define as healthy.

Dead Fleurette – zdjęcie pochodzi z jej blogu: http://grayzine.no/deadfleurette/

Otagowane , , , , , ,